Zajmuję się odbiorami mieszkań od deweloperów, odbiorami po ekipach wykończeniowych, czasem trafiają mi się też kontrole na etapie stanu surowego oraz odbiory lokali usługowo-przemysłowych. Od kilku miesięcy w tej pracy towarzyszy mi Hartstein Vector 360G i pomyślałem, że warto opisać, jak sprawdza się to urządzenie w codziennym, dość specyficznym zastosowaniu, jakim jest sprawdzanie cudzej roboty, a nie wykonywanie własnej.

Inna specyfika pracy niż przy budowlance
Różnica względem typowej pracy osób zajmujących się budowlanką, czy wykończeniami jest zasadnicza, ekipa zwykle ustawia poziomicę raz w danym pomieszczeniu i pracuje z niej przez dłuższy czas, czasem cały dzień w jednym miejscu. U mnie jest na odwrót, w ciągu jednego odbioru potrafię przestawić poziomicę kilkanaście razy, bo sprawdzam kolejno każde pomieszczenie, każdą ścianę, każdy próg. Do tego w ciągu tygodnia zdarza mi się mieć nawet trzy, cztery różne odbiory, a czasem i więcej, więc sprzęt musi wytrzymać ciągłe włączanie, wyłączanie, przenoszenie i ustawianie od nowa, a nie pracować bez przerwy w jednym punkcie.
Szybkie samopoziomowanie w mojej pracy jest właściwie warunkiem, żeby dało się sensownie pracować. Wcześniej korzystałem z tańszej poziomicy krzyżowej i tam samopoziomowanie potrafiło zająć dobrych kilkanaście sekund więcej, co przy kilkunastu ustawieniach w ciągu jednego mieszkania robi się zauważalne, zwłaszcza gdy klient stoi obok i czeka. Przy Vector 360G przestawienie i gotowość do pracy zajmuje na tyle mało czasu, że praktycznie nie tracę rytmu przechodzenia z pokoju do pokoju. Miałem nawet sytuację, że przedstawiciel dewelopera, któremu bardzo się spieszyło zapytał, czy poziomica „już skończyła”, bo spodziewał się dłuższego oczekiwania niż przy urządzeniu, którego użył poprzedni inspektor na innym odbiorze w tym samym bloku.
Warunki oświetleniowe w mieszkaniach deweloperskich
Tutaj mam sporo do dodania, bo mieszkania odbierane od dewelopera to zwykle bardzo specyficzne warunki świetlne, bo najczęściej to duże przeszklenia, brak jeszcze żadnych zasłon czy rolet, a odbiory umawiane są często w środku dnia, bo tak wygodniej klientowi. W takich warunkach niejedna tańsza poziomica po prostu gubi linię przy oknie, zwłaszcza przy pionach sprawdzanych blisko przeszklenia. Zielone diody w Vector 360G radzą sobie z tym zauważalnie lepiej niż sprzęt, którego używałem wcześniej. Oczywiście nie mówię, że linia jest widoczna z drugiego końca dużego salonu przy pełnym słońcu wpadającym przez okno, bo z tym akurat żadna poziomica by sobie nie poradziła, ale w typowych warunkach dziennego światła, bez bezpośredniego słońca na linii, praca jest komfortowa i nie trzeba przykładać ręki, żeby zacienić odbiornik.

Bateria i realny dzień pracy
Przy moim sposobie użytkowania czas pracy na baterii wygląda trochę inaczej niż przy pracy ciągłej, bo poziomica rzadko świeci u mnie przez kilka godzin w jednym ustawieniu, natomiast częściej to seria krótszych, kilkuminutowych włączeń, po kilkanaście razy w ciągu jednego odbioru. Spokojnie starcza mi na dwa pełne odbiory mieszkań w ciągu dnia bez ładowania, a to zwykle oznacza kilkadziesiąt włączeń i wyłączeń między nimi. Zdarzyło mi się raz zapomnieć naładować akumulator przed wyjazdem na odbiór poza miastem i wtedy właśnie przydał się adapter na baterie AA, który znajduje się w walizce, dosłownie wpadłem po nie do najbliższego sklepu, bo nie miałem czasu wracać po ładowarkę, a poziomica działała bez żadnej różnicy.
Solidna waga urządzenia
Prawie 900 gramów samej poziomicy to niby dużo niby nie, ale dopóki nie doliczy się do tego reszty wyposażenia, które noszę przy sobie przez cały dzień: dalmierza, kątownika, dodatkowej poziomicy tradycyjnej do kontroli, czasem drabinki. Ostatnio trafił mi się odbiór w bloku z lat dziewięćdziesiątych bez windy, kilka pięter w górę i w dół po kilka razy, i wtedy ta waga dała się we znaki bardziej niż zwykle. Nie jest to jakiś wielki problem, ale przy wyborze narzędzia do tego typu pracy warto mieć to na uwadze, bo u mnie sprzęt cały czas wędruje razem ze mną.
Dokładność, która musi bronić się przed klientem i wykonawcą
Dokładność nie jest tylko kwestią wygody, tylko realnie wpływa na to, czy dana wada zostanie wpisana do protokołu odbiorowego, czy nie. Zanim zacząłem ufać Vector 360G w pełni, przez pierwsze dwa tygodnie porównywałem jej wskazania z moją starą, sprawdzoną poziomicą przy tych samych punktach kontrolnych. Różnic praktycznie nie było, więc teraz pracuję już tylko na niej, ale przyznam, że ten okres przejściowy z nowym sprzętem był dla mnie ważny, biorąc pod uwagę, że moje pomiary trafiają do dokumentacji.
Pamiętam też odbiór, na którym klient był przekonany, że podłoga w korytarzu ma wyraźny spadek, bo jak stwierdził „czuł to pod stopami”. Po ustawieniu poziomicy i sprawdzeniu na całej długości korytarza okazało się, że różnica mieści się w granicach tolerancji. Bez precyzyjnego i wyraźnie widocznego pomiaru trudno byłoby to klientowi po prostu wytłumaczyć na słowo, linia lasera, którą mógł zobaczyć na własne oczy, przekonała go dużo szybciej niż jakiekolwiek tłumaczenie.
Pilot przy sprawdzaniu większych pomieszczeń
Pilot okazał się przydatny głównie dlatego, że mogę chodzić po całym pomieszczeniu z miarką czy kątownikiem, sprawdzając kolejne punkty względem wyznaczonej linii, bez konieczności wracania do samej poziomicy przy każdej zmianie liczby wyświetlanych linii. Przy większych salonach czy też lokalach, gdzie sprawdzam jednocześnie kilka ścian, oszczędza to naprawdę sporo chodzenia w tę i z powrotem.
Czego mi brakuje w niej brakuje
Żeby nie było, że sama pochwała, przydałaby się jakaś forma zapisywania czy eksportowania zmierzonych odchyleń, choćby przez aplikację w telefonie, bo teraz i tak wszystko przepisuję ręcznie do protokołu albo robię zdjęcie linii lasera z przyłożoną miarką. Chociaż w tej półce cenowej praktycznie żaden sprzęt tego nie oferuje, ale przy odbiorach na pewno by się przydało i pewnie prędzej czy później będę musiał dokupić jakąś inn, która będzie posiadała takie funkcje.
Podsumowanie z mojej perspektywy
Po tych miesiącach mogę powiedzieć, że w mojej pracy najbardziej liczą się trzy rzeczy: szybkość ustawiania przy wielokrotnym przestawianiu w ciągu jednego odbioru, widoczność linii w jasnych, przeszklonych pomieszczeniach bez konieczności zasłaniania okien oraz bateria, która wytrzyma chociaż cały dzień. Waga jest jedynym elementem, który daje się we znaki bardziej niż bym chciał, bo sprzęt cały czas noszę przy sobie razem z resztą wyposażenia. Do kompletu przydałaby się jeszcze jakaś forma cyfrowego zapisu pomiarów, ale to już raczej życzenie na przyszłość niż realny zarzut wobec tego konkretnego urządzenia.
W codziennej pracy przy odbiorach mieszkań, wykończeniach i pracach budowlanych okazał się praktyczny, stabilny i przewidywalny. To są cechy, które cenię bardziej niż efektowne funkcje, z których korzysta się raz na miesiąc. Może to mało efektowne podsumowanie, ale chyba o to chodzi w pracy z narzędziami? Żeby nie robiły wokół siebie zamieszania, tylko pozwalały robić robotę.